„Znika coraz więcej rzeczy. Człowiek z każdym dniem, z każdą warstwą zakurzenia, staje się bardziej dziurawy, coraz bardziej pusty”, bo życie to konieczność wyboru a nie przywilej „rozszczelnienia zwojów niepamięci”

XX wiek zapisał się na kartach literatury jako czas wielkich wojen, triumfu morderczych ideologii i niewyobrażalnych w swym okrucieństwie monumentalnych aktów przemocy. Obecne stulecie, jak można wnioskować na podstawie wydarzeń zaistniałych na przestrzeni ostatnich kilku lat, wydaje się zupełnie inne. Dziś uwagę ludzi o wiele bardziej przyciąga jednostkowa eskalacja nienawiści, zło w swej najczystszej i zwartej postaci lub niewytłumaczalność destrukcyjnych działań jednego człowieka, który kreowany jest na swego rodzaju wysłannika samego szatana. Jednak taka zmiana, dostrzeżona zupełnie intuicyjnie i subiektywnie, nie wpływa na kluczową dla nas tutaj kwestię, a mianowicie niesłabnące zawsze przerażenie i zaskoczenie, że być może i samego dowiadującego się z wiadomości o zaistniałej właśnie tragedii może dotknąć bezpośrednio tego rodzaju epifania zła. Jak wiemy wszystkie tego rodzaju zjawiska prędzej czy później znajdują swe odzwierciedlenie w literaturze – soczewce skupiającej w sobie wszystkie cierpienia istotne w danej chwili dla czytelników, którzy zastanawiają się nad tym, co spowodowało, że w umyśle człowieka zaistniała chęć zadania komuś bólu.

Nie inaczej jest w „Pysznym ciele” – debiutanckim zbiorze opowiadań Agnieszki Michałowskiej (rocznik 1976), która pozostaje tutaj pod silnym wpływem jednej z najbardziej przerażających historii z początku XXI wieku. Chodzi o Armina Meiwesa, okrzykniętego przez media Potworem z Rotenburga, który w 2001 roku za pośrednictwem portalu z ogłoszeniami poznał Bernda Brandesa i za jego przyzwoleniem zamordował go i częściowo zjadł. Dla autorki jest to przykład tak niemożliwego do uzmysłowienia sobie kryzysu człowieczeństwa, że aż nawet literatura, posługująca się wszelkimi rodzajami metafor i alegorii, nie jest w stanie go „przepracować” i ująć w sztywne ramy fikcji. Dlatego ona z tego aktu kanibalizmu wybiera tylko po jednym elemencie i wokół niego snuje swą opowieść, zupełnie niezwiązaną z tą konkretną historią.

I dzięki temu mamy tutaj opowiadania koncentrujące się na niewytłumaczalności tkwiącej w ludzkiej psychice. Agnieszka Michałowska wykorzystuje swój cały talent, aby choć na moment zbliżyć się do odpowiedzi na pytanie: Czy istnieje w ogóle jakiekolwiek wytłumaczenie dla oddania swojego ciała innego człowiekowi tylko pod wpływem słów z internetowego ogłoszenia? W konsekwencji głównym przesłaniem tej książki jest to, że zaistnienie zła w świecie możliwe jest przeważnie za pośrednictwem osobowości o niezwykle prymitywnym oglądzie świata. Autorka posługuje się tutaj zatem interesującym sposobem kreacji – dla niej cierpienie istnieje gdzieś poza znanym nam światem, jakby tak niewyobrażalna eskalacja zła byłaby nie tyle poza zasięgiem zmysłów człowieka, co możliwa do zaistnienia tylko w onirycznej rzeczywistości. To wszystko, o czym tutaj czytamy, byłoby więc wypadkową współczesnej niezdolności do odróżniania jawy od snu, fikcji od realności. Punktem odniesienia dla tego jest zaś problem wyboru, przede wszystkim „dogodnego” momentu na odejście z tego świata i jedzenia stającego się później częścią człowieka. Najciekawsze zaś w ”Pysznym ciele” jest mówienie o otwieraniu się na świat tylko po to, aby po odczekaniu krótkiego momentu pochłonąć bezpowrotnie jego cząstkę i podejmowanie kwestii uznawania za absurdalne wyobrażeń ogółu o niemożliwości zaspokojenia niektórych pragnień. Czytając ten zbiór trzeba mieć na uwadze, że Agnieszka Michałowska wiele narzędzi chce „oddać” czytelnikowi, wielokrotnie wskazując mu miejsca, kiedy to on ma zadawać wykreowanej rzeczywistości pytania i szukać w jej ramach wszelkich wariantów odpowiedzi, by w rezultacie zaobserwować, jak ludzie zmieniają swoje postrzeganie świata pod wpływem wewnętrznych „głosów” a nie nakazów z zewnątrz lub czym tak naprawdę jest nurtująca wszystkich tajemnica rozszczepiania się ciała, tkwiąca na przykład w tym, że niezliczona ilość komórek tworzy uporządkowaną strukturę, z której nie można wyodrębnić części składowych bez nieodwracalnej destrukcji całości.

„Pyszne ciało” zbiera w sobie teksty bardzo mroczne i intrygujące, które niesamowicie dają do myślenia swą wieloznacznością i transpozycją całego napięcia na czytelnika, któremu w zupełności pozostawione jest zadanie poszukiwania analogii pomiędzy ujmowaną tutaj w szerokim kontekście nadrzędną „ideą” kanibalizmu a tym, co w rzeczywistości zakorzenione jest w konkretnym opowiadaniu.

Autor: Przemysław K.

Agnieszka Masłowiecka „Pyszne ciało”,  wydawnictwo Forma, Szczecin, Bezrzecze 2011, s. 98

——————————–

Cytaty wykorzystane w tytule tego tekstu pochodzą ze stron 82 i 26.

Reklamy
„Znika coraz więcej rzeczy. Człowiek z każdym dniem, z każdą warstwą zakurzenia, staje się bardziej dziurawy, coraz bardziej pusty”, bo życie to konieczność wyboru a nie przywilej „rozszczelnienia zwojów niepamięci”