„Ale czy można tak bez końca żyć w całkowitej samotności, otoczony powszechną wrogością?”, czyli bycie sobą wobec niezrozumienia

„Złote okulary” autorstwa wybitnego włoskiego pisarza Giorgio Bassaniego (1919-2000) to powieść niewielkich rozmiarów o zdumiewająco potężnej sile oddziaływania. Wszystko zaczyna się w międzywojennej Ferrarze, gdzie reklamy wzywające do wypicia „Aperitifu Lenin” na cześć socjalizmu sąsiadowały z powszechnym zaślepieniem ideałami faszystowskimi, kuszącymi w ówczesnych Włoszech nieokreślonymi nadziejami na spokojną przyszłość.

Do miasta przyjeżdża człowiek-zagadka, doktor Athos Fadigati, który szybko zdobył zaufanie wśród pacjentów ze względu na swe maniery, elegancki ubiór, bezinteresowność i sposób bycia właściwy ludziom z wyższych sfer. W krótkim jednak czasie ludzka ciekawość, nie mogąca znieść jego nieokreśloności i wyobcowania z wyboru, zniszczyła z trudem wypracowane powodzenie. Człowiek sukcesu i posiadacz legitymacji Partii Faszystowskiej okazał się bowiem być, jeżeli wierzyć plotkom o nieokreślonej proweniencji, homoseksualistą, który swoimi skłonnościami co prawda nikomu nie przeszkadzał, lecz w tamtych czasach każdy, kto nie odpowiadał odgórnie narzuconej jednowymiarowej wizji obywatela, skazany był na stopniową alienację. To właśnie fascynacja narratora (alter ego Bassaniego) Fadigatim jest główną osią kompozycyjną tej książki, która opiera się na relacjach poszukiwania blasku jego złotych okularów w kinie, obserwacjach w pociągu do Bolonii i w wakacyjnym kurorcie w Riccione. Źródeł tego zainteresowania należy poszukiwać w żydowskim pochodzeniu głównego bohatera, ponieważ czasy faszystowskie we Włoszech nie były przecież okresem zbyt przyjaznym dla tej nacji i dlatego dla młodego człowieka niesamowitym przeżyciem była możliwość poznania kogoś, kto został wykluczony z zupełnie odmiennego powodu.

„Złote okulary” tylko na pozór są powieścią o trudności uzyskania akceptacji w społeczeństwie, gdyż w rzeczywistości opowiadają o zjawisku wykluczenia, które w tej książce w obu przypadkach nie miało jakichkolwiek podstaw. Każda tu opowiedziana anegdota przesycona jest przekonaniem o tym, że już za chwilę nadejdą „prześladowania i masakry”[1] dla zniesławianych, „wyrzuconych poza nawias, nieodwołalnie obcych”[2]. Bassani wydaje się apelować o to, by w podobnych sytuacjach nie ulegać złudzeniom i ufać swojemu instynktowi przetrwania, ponieważ sądy mówiące o tym, że „wszystko okaże się jak zwykle bańką mydlaną”[3] są zwyczajnym kłamstwem wobec wyroków historii. Bez względu czy dotyczyło to Żydów tworzących w Ferrarze trzon społeczeństwa, czy skromnego doktora Fadigatiego, każde nieinwazyjne wyróżnianie się z tłumu prędzej czy później było i będzie skazane na zagładę. Wyrażone tu niezrozumienie wobec wszelkiego rodzaju wykluczeń i braku zrozumienia wobec tego, co obce nie miało na celu stania się jednym z wielu krytycznych głosów o Włochach Mussoliniego, lecz bezpośrednim zwrotem do współczesnego czytelnika z prośbą o bezkontekstowe przeżywanie świata i rozkoszowaniem się odmiennością drugiego człowieka.

Autor: Przemysław K.

Giorgio Bassani „Złote okulary”, przełożyła Halina Kralowa, Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2014, s. 92

——————————–

[1] s. 66

[2] s. 70

[3] s. 71

Cytat wykorzystany w tytule tego tekstu pochodzi ze strony 77.

Reklamy
„Ale czy można tak bez końca żyć w całkowitej samotności, otoczony powszechną wrogością?”, czyli bycie sobą wobec niezrozumienia