Różne skale szarości, czyli wielobarwna ziemia niczyja w objęciach sztormu

„Dziś wieczorem nie schodźmy na psy” to wielowymiarowa wspomnieniowa książka Alexandry Fuller o dzieciństwie spędzonym w Afryce. Urodziła się w 1969 roku w małym angielskim miasteczku, jednak już w wieku trzech lat przeprowadziła się na Czarny Ląd. Od tego czasu aż do 1994 roku (kiedy to poślubiła Amerykanina i wyjechała z nim do USA) mieszkała kolejno w trzech krajach Afryki Południowej: Rodezji (przekształconej później w Zimbabwe), Malawi i Zambii. Wraz z rodzicami i starszą siostrą stali się farmerami, którzy ze względu na swój kolor skóry i pochodzenie od zawsze byli na uprzywilejowanej pozycji.

Książka ta to barwna opowieść o świecie zdominowanym przez żądnych władzy i ziemi kolonizatorów oraz o nieustannie wybuchających wojnach domowych będących dla ludności miejscowej ostatnią nadzieją na wyzwolenie i odzyskanie należnych sobie praw. Rzeczywistość zupełnie opanowana przez konflikt pomiędzy białymi a nienawidzącymi ich Afrykanami, którzy pomimo wrodzonego oporu przed przybyszami niekiedy muszą im służyć. Autorka burzy zakorzeniony w społecznościach krajów zachodu mit o idyllicznej egzystencji w tej części świata. Według niej życie tam w drugiej połowie XX wieku nie znało kompromisów: już w wieku kilku lat musiała umieć posługiwać się z bronią, a w każdej chwili mogła spodziewać się napadu „terrorystów”, czyli ludzi nie znających pojęcia humanitaryzmu. Zastanawia się nad źródłem przemożnego pragnienia każdego człowieka zakorzenienia w jakiejś ziemi i posiadania jej na własność. Jest to zaskakujące tym bardziej, że Afryka jest kontynentem na którym spotykają się wszystkie kultury świata, a dzieci niepostrzeżenie zamieniają się w dorosłych. Jednak to nie chimurenga („wojna o wyzwolenie” spod jarzma kolonizatorów) jest głównym tematem tej książki. Alexandra Fuller przede wszystkim na jej kartach snuje historię swojej rodziny, której szczegółowość niekiedy aż zaskakuje. Bez poczucia odarcia z prywatności i z nieskrywaną nutą sentymentalizmu opowiada o uzależnionej od alkoholu i chorej psychicznie matce, której całe życie zostało pozbawione blasku z powodu śmierci trójki dzieci; ojcu, zawsze opanowanym, niewyobrażającym sobie życia bez pracy i znoszącym ze zdumiewającym stoicyzmem chorobę żony oraz o siostrze wciąż wytykającej jej wady i nieodpowiednie zachowanie. Relacjonuje życie na farmie zdeterminowane przez niemiłosierny upał, brak wody, segregację rasową oraz pragnienie przeżycia w nie zawsze gościnnych dla ludzi miejscach. Wspomina zabawne i intrygujące anegdoty, dzieli się swoimi doświadczeniami oraz wyraża swój sprzeciw wobec decydujących w życiu ludzi zawirowań politycznych.

Już na pierwszy rzut oka widać, że Alexandra Fuller bezkrytycznie pokochała Afrykę za możliwość symbiotycznego zżycia z przyrodą, otoczenia się ogromną watahą psów i „chaotyczne życie”. To właśnie z powodu tej miłości żałuje, iż przez bardzo długi czas uwięziona była w „bańce anglocentryzmu”, która nie pozwalała jej zachwycić się tamtejszą kulturą. Rasizm przedstawiany jest tutaj jako największe zagrożenie współczesnej cywilizacji. Autorka konfrontując swoje dzieciństwo z dorosłym postrzeganiem świata apeluje o zaakceptowanie kulturowej różnorodności w rzeczywistości, w której niestety wielu jest zdanych na samych siebie. Pomimo tego, że przeważnie jej rodzinie wiodło się źle matka wpajała jej, iż najważniejszy jest fakt posiadania „lepszego rodowodu od angielskiej królowej”. Alexandra Fuller uznaje takie myślenie za archaiczne i wręcz cieszy się z upadku Imperium Brytyjskiego w tej części świata. W książce tej wszechobecne jest przekonanie, że Afryka jest zbyt zaborcza, aby ją opanować, a człowiek tam żyjący nie może jej posiąść na własność. Jego jedynym wyjściem jest stopniowe pogodzenie się z staniem się jej własnością. To nie jest próba usprawiedliwienia się czy też usiłowanie ukrycia zła wyrządzanego przez białych na Czarnym Lądzie, lecz literackie „spojrzenie światu w twarz” w celu pokazania życia „pełnego pasji”, wymagającego i odpłacającego za wysiłek pięknem.

Autor: Przemysław K.

Alexandra Fuller „Dziś wieczorem nie schodźmy na psy. Afrykańskie dzieciństwo”, przełożyła Dobromiła Jankowska, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, s. 352

Reklamy
Różne skale szarości, czyli wielobarwna ziemia niczyja w objęciach sztormu