Research po omacku, czyli wszyscy jesteśmy post

Łukasz Podgórni popełnił tom, który jeszcze bardziej niż inne jego literackie osiągnięcia pretenduje do określenia go mianem poety postcybernetycznego. „Skanowanie Balu” to pewnego rodzaju quasiksiążka, której głównym celem jest zadawanie niewygodnych pytań rzeczywistości opanowanej przez elektronikę. Z tego względu siłą rzeczy wiersze te są dziełem osoby rozdartej pomiędzy tym co konieczne (klasyką i wynikającym z niej specyficznym spojrzeniem na literaturę), a tym co pociągające, nowe i przede wszystkim wciąż kreatywne. W czasie, gdy wszystko musi być konkretne i jasno określone Łukasz Podgórni nie waha się deklarować, że swe wiersze pisze w „paincie”. Bez skrupułów pozostawia w nich także luki, które są pewnego rodzaju pułapką dla hipotetycznych odbiorów, którzy nie wiedzą czy ich obowiązkiem jest je „wypełnić” czy też korzystniejszy dla tkanki tekstu byłby całościowy odbiór jego pozornie wybrakowanej struktury. Zdecydowanie także posługuje się niekiedy wulgarnym „slangiem” typowym dla środowiska internetowego. Konsekwencją tego jest zacieranie się granic pomiędzy wpływami poszczególnych perspektyw, które widać wyłącznie w momentach koncentracji na zdarzeniach. Tylko wtedy usilne poszukiwanie odpowiedniej dla komunikacji „częstotliwości” przeradza się w surrealistyczne pragnienie bezsensu. Świat tej poezji to uniwersum opanowane przez kursory, chmury tagów i wojnę pomiędzy softwarem i hardwarem, a jej największą zagadką jest problem tożsamości i międzyludzkich kontaktów w świecie od dawna negującym antropocentryzm. Potwierdza to także materiał zgromadzony na płycie dołączonej do książki. Odnaleźć tam można przedziwny słowno-dźwiękowy zapis pojedynku pomiędzy autorem a „postmuzycznym” duetem Porcje Rosołowe. Wyłącznym paradygmatem jest tylko to, że uczuć nie można sprowadzić do przemijających elementów „świata komputerów”, czyli wygaszacza ekranu lub pulsacyjnego klikania w pożądany odnośnik. Dużą rolę odgrywa tu oczywiście także samo graficzne rozmieszczenie tekstu, który swym „wyglądem” potwierdza, że destrukcyjne operacje na słowach mogą tylko pomóc w wykreowaniu własnego „Ja”. Postpoeta pozostawia jednak pewną nadzieję. Według niego zawsze można uratować się „edycją” lub „restartem”. Niestety istnienie możliwości w tym wypadku nie gwarantuje skuteczności działania.„Skanowanie Balu” można uznać zatem za poradnik dla tych, których świat elektronicznego istnienia zdążył już całkowicie osaczyć i pochłonąć. Łukasz Podgórni nie pozostawia w tej kwestii żadnej nadziei, gdyż według jego poezji brak prądu nie jest żadnym skutecznym ratunkiem, lecz katastrofą naturalną. Poeta w całym tomie, przy każdej możliwej okazji, zadaje swym odbiorcom pytanie: Czy na pewno chcecie żyć w świecie, w którym największym koszmarem jest „brak dostępu”? Odnalezienie w sobie odpowiedzi prawdopodobnie stanie się osobistym zakończeniem tytułowego skanowania i nieuchronnym zredefiniowaniem rzeczywistości. Równocześnie w niezbyt kolorowych barwach przedstawia alternatywę, w której „admini” walczą z pikselami i wypatrują znaków, gwiazd i spacji na cybernetycznym nieboskłonie. Wszystko zatem bez trudu można poddać w wątpliwość i ośmieszyć.

Łukasz Podgórni to prawdziwie awangardowy poeta. Zdumiewające w jaki sposób „półśrodki”, słowny „transfer”, pośrednie (nie)istnienie i mentalny „spam” mogą razem współgrać w tak ograniczonej przez papier przestrzeni. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy przewidywać, że „Skanowanie Balu” w związku ze swoją autotematycznością za kilkanaście lat stanie się nieformalnym manifestem polskich poetyckich cyber-marzycieli.

Autor: Przemysław K.

Łukasz Podgórni „Skanowanie Balu”, Korporacja Ha!art oraz Hub Wydawniczy Rozdzielczość Chleba, Internet / Kraków 2012, s. 48

Reklamy
Research po omacku, czyli wszyscy jesteśmy post