Szaleńcy z opaskami na oczach i karabinami w rękach w starciu z prawdziwie niewinnymi

Choć pierwsze wydanie „Masakry w El Mozote” ukazało się dziesięć lat temu to dopiero teraz polski czytelnik ma okazję do zmierzenia się z jej polskim tłumaczeniem. Autorem tej wstrząsającej książki jest Mark Danner (ur. w 1958 roku), wybitny amerykański reportażysta, znany przede wszystkim z ujawniania informacji przeważnie ukrywanych przed opinią publiczną. Jego zainteresowania zawodowe oscylują wokół polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych, a w szczególności toczonych przez ten kraj wojen. Warto dodać, że obecnie mieszka on w Grizzly Peak w Berkeley, w domu Czesława Miłosza. Uznanie przyniosły mu artykuły na temat Haiti, Bałkanów oraz wojny z terroryzmem. Jednak największym dotychczasowym osiągnięciem tego dziennikarza jest właśnie ta książka, opisująca prawdopodobnie najbrutalniejszą zbrodnię we współczesnej historii Ameryki Łacińskiej. Rzecz dotyczy ludobójstwa dokonanego 11 grudnia 1981 roku w okolicach miejscowości El Mozote w departamencie Morazán w Salwadorze. W ówczesnym czasie USA przekazywało ogromne sumy pieniędzy, aby nie dopuścić do narodzin komunizmu w tej części świata. Kraj ten stał się zatem całkowicie rozdarty pomiędzy lewicowych partyzantów (szerzących ideologie Związku Radzieckiego: marksizm i leninizm) oraz wojsko (prężnie wspierane przez Stany Zjednoczone i mające de facto być ich wysłannikami w walce z rebeliantami). Z biegiem czasu niewinnych i stroniących od jakichkolwiek kontaktów z władzą cywilów zaczęto utożsamiać z partyzantami, których chciano się jak najszybciej pozbyć. Pewnego dnia w ramach wojny domowej grupa szkolonych przez Amerykanów żołnierzy z batalionu Atlacatl wkroczyła do osady El Mozote i bez żadnych skrupułów wymordowała kilkaset mężczyzn, dzieci, kobiet i zwierząt, bez żadnej taryfy ulgowej dla kogokolwiek. Staje się to jeszcze bardziej dramatyczne gdy uświadomimy sobie, że jeden z najbardziej wpływowych mieszkańców miasteczka, ostrzeżony przez spotkanego wcześniej oficera, przekonał wszystkich, aby pozostali w wiosce. Dowiedział się bowiem, iż nikomu nie stanie się krzywda jeżeli nie opuści tego miejsca. Z tego powodu ludność okolicznych osad przeniosła się do El Mozote i w mgnieniu oka stali się ofiarami dyktatury wojskowej. Dlaczego to właśnie ta masakra (spośród wielu z dwunastoletniej wojny domowej) została uznana za „wyjątkową” i godną opisania? Zapewne ze względu na to, że „El Mozote nie było miasteczkiem zaangażowanym w walkę”[1]. Przez wszystkich postrzegane było za całkowicie neutralne, a największym marzeniem jego mieszkańców było godne i spokojne życie w czasie, gdy ich kraj dynamicznie zamieniał się w piekło.

Mark Danner skupia się na wszystkich możliwych aspektach tej sprawy. Dokonuje rekonstrukcji zdarzeń, stwarza historyczne i polityczne tło dla całej opowieści, realizuje skrzętną wiwisekcję wszelkich dostępnych materiałów. Nie brak tu także szczegółowej relacji na temat pierwszych doniesień na temat katastrofy w amerykańskich mediach i reakcji rządzących na wieści o tym, jakoby pieniądze podatników Stanów Zjednoczonych zostały przeznaczone na jawną zbrodnię przeciwko ludzkości. Przeważającą część tej książki stanowią przeróżne dokumenty, między innymi lista siedmiuset sześćdziesięciu siedmiu zamordowanych, artykuły prasowe, raporty wielu organizacji i urzędów na temat tego wydarzenia, depesze dyplomatyczne, wystąpienia ludzi chcących wytłumaczyć się przed Kongresem USA ze swoich działań oraz wyniki ekspertyz. Nie brak tu także literackiego polotu, wskazującego na doskonale wyrobiony warsztat reporterski. Autor jak ognia unika przytaczania własnych opinii i komentarzy. W wielu miejscach staje się nawet historykiem, dokładnie przedstawiającym fakty, bez prób odautorskiego ustosunkowania się do nich.

„Masakra w El Mozote” to jedna z wielu książek pokazująca, że XXI wiek został doszczętnie opanowany przez reportaże, które od kilku lat dominują na światowej „scenie” literackiej. Okazuje się, że czasy w których przyszło nam żyć są idealnym momentem na demaskacje. Mark Danner w pełni wpisuje się w ten nurt. W swym reportażu pokazuje bezmyślność władzy, która nie potrafiła nawet wskazać jakichkolwiek przyczyn własnego działania. Jej jedynym celem był mord i ludobójstwo na ogromną skalę. Większość aspektów tej sprawy wciąż jest niejasne i wszystko wskazuje na to, że nigdy nie zostaną w pełni wyjaśnione. W rzeczywistości przedstawiona na kartach tej książki historia jest dowodem na to, że w umysłach ludzi pieniądze wciąż są jeszcze bardziej wartościowsze od życia. Wydaje się, że osoby władające w Salwadorze na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku zrobiłyby wszystko, aby tylko nie dopuścić do zatrzymania pomocy finansowej ze strony Stanów Zjednoczonych.

Autor: Przemysław K.

Mark Danner „Masakra w El Mozote. Opowieść o deprawacji władzy”, przełożył Krzysztof Umiński, Wielka Litera, Warszawa 2003, s. 360

——————————–

[1] s. 66

Reklamy
Szaleńcy z opaskami na oczach i karabinami w rękach w starciu z prawdziwie niewinnymi