Kuszące węże zła bez owoców „drzewa wiadomości”, czyli kulturalne szaleństwo

„Szaleniec z Placu Wolności” to zbiór czternastu opowiadań urodzonego w 1973 roku w Bagdadzie Hasana Blasima. To jedna z niewielu książek autorstwa arabskiego pisarza opublikowanych w ostatnim czasie w Polsce. Tom ten jest owocem kilkuletniej pracy twórczej tego autora, który już od 2004 roku mieszka w Finlandii. Mamy zatem niepowtarzalną okazję zmierzyć się z utworami będącymi przedziwną i rzadko spotykaną kontaminacją dwóch perspektyw: Europejczyka i Irakijczyka. W którym miejscu są one spójne? Czym się różnią? Która z nich dominuje? To tylko niektóre pytania z niezliczonej puli wytworzonej na tych stronach.

Hasan Blasim pokazuje, że kreowany w zachodnich mediach obraz krajów arabskich jest celowo zniekształcony i często nawet wyreżyserowany w celu manipulowania ludźmi wizją dynamicznie napływającego dżihadu i armii terrorystów tylko czekających na odpowiedni moment wysadzenia bomby. Chce uświadomić nam oczywistą prawdę, której na co dzień staramy się unikać. Jego zdaniem otaczający nas „świat jest niezwykle kruchy, straszny i nieludzki. I przy najmniejszym wstrząsie objawi swoją szkaradną naturę i dzikie kły”[1]. Zatem wzajemna nienawiść pomiędzy poszczególnymi narodami jest tym, czego należy jak najintensywniej się wystrzegać. Równocześnie nie idealizuje świata i kultury, z której się wywodzi. Jako, że sam jest emigrantem wciąż poszukującym lepszego miejsca do życia, to najlepiej wie jakimi prawami rządzi się emigracja. I to właśnie ten wątek doszczętnie opanował wszystkie opowiadania. Ucieczkę z ojczyzny w sposób metaforyczny postrzega jako konieczną próbę zmiany własnego „Ja”, wymiany ludzkiego wnętrza na zwierzęcy instynkt samozachowawczy. Wyłącznie śmierć może na istocie dotkniętej problemem wyalienowania i wyobcowania wymusić przyjęcie postawy bezstronnego obserwatora własnego życia. W jego świecie czynnikiem najbardziej determinującym ludzką egzystencję jest historia. To z powodu jej „wyroków” wielu zostaje zmuszonych do wyrzeczenia się własnych marzeń, które (jeżeli już w końcu zaistnieją) nieoczekiwanie mogą przeobrazić się w koszmar i zniszczyć wszystko to, co otacza daną osobę, dotychczas pragnącą od życia więcej i więcej. W artystycznym świecie Blasima każdy jest w stanie wmówić sobie cokolwiek, gdyż percepcja jest całkowicie podporządkowana psychice.

Jeżeli zaufać bezdyskusyjnemu autobiografizmowi zebranych w tych tomie opowiadań to możemy także uświadomić sobie w jak dużym stopniu twórca ten jest przekonany o własnych obowiązkach wobec świata. Widać, że według niego bycie pisarzem rodzi tylko odpowiedzialność i duchowy ciężar. Nie wiąże się to z żadnymi przywilejami, wręcz przeciwnie. Talent jest bezsprzecznym przekleństwem, a jego wytwory to zalążki „raka”, którego nigdy nie można się do końca pozbyć. W jego utworach realność została doprowadzona do samych granic pojmowalności. W miejscu, w którym można by było je umiejscowić absurd spotyka się z nonsensem, a wszystko zespolone jest przez surrealizm i wynikający z niego niekiedy (hiper)realizm. To pisarstwo zespolone z rzeczywistością ludzi biednych, wciąż odcinające się od tego co zbyteczne pod względem materialnym. Przesycone brutalnością, tak samo jak życie dzięki któremu powstały. Świat przedstawiony na kartach tych tekstów został doszczętnie opanowany przez zło, nieszczęścia codzienności i koszmary niespełnionych marzeń o lepszym jutrze. To rzeczywistość, w której człowiek jest niewolnikiem samego siebie – sam ogranicza się z powodu rodziny, nałogów, wyobrażeń o przyszłości i nadziei nie mającej żadnego odniesienia w realnych działaniach. Bohaterowie tych opowiadań żyją złudzeniami, ich myśli opanowane są przez iluzję. Nie mogą zatem skutecznie walczyć z napływającą ze wszystkich stron degrengoladą. Poza tym pojawiają się tutaj także futurystyczne wizje ludzi, którzy spełnili swe największe marzenie – osiągnęli nieśmiertelność. Nie należy jednak wyobrażać sobie, że pisarz ten skupia się wyłącznie na umiejscowieniu zła w życiu. Także radość i uśmiech mogą być również przyczyną unicestwienia człowieka. Pozbycie się ich często może okazać się niemożliwe, a jednostka nie może przecież zawsze pozostawać pod ich wpływem. Tym samym bezgraniczna wolność (anarchia), będąca niezbywalnym pragnieniem ogółu, w rzeczywistości może być czymś nie do końca zgodnym z naszymi wyobrażeniami. Bez problemu może stać się czymś o czym warto jak najszybciej zapomnieć.

Warsztat Hasana Blasima jest idealnie proporcjonalnym połączeniem zachodnich wyobrażeń i arabskiej historii. Wspaniale łączy kwestie nurtujące Europejczyków z własnym pojmowaniem dziejów swojej ojczyzny, która nawet w dzisiejszych czasach pozornego pokoju wciąż jest niespokojna. Z tego względu, że jego teksty tworzą spójny i hermetyczny świat, w wielu porusza podobne wątki (jednak nieustannie w sposób nowatorski i odkrywczy) oraz wyjaśnia kwestie wcześniej niepewne, bądź nie do końca zrozumiałe. Widoczna jest tutaj bardzo silna świadomość destrukcyjnego wpływu fanatyzmu religijnego na społeczeństwa krajów arabskich, który zdaniem autora jest największym przekleństwem tego regionu świata. Wynika z tego również ostracyzm, którego ofiarą stał się sam Blasim. Gdy poglądy jakiejś osoby nie są zgodne z tym, co przyjęte przez ogół, zostaje całkowicie zignorowana, wyrzucona ze społeczeństwa i niechybnie grozi jej śmierć. Nie jest pisarzem-urzędnikiem, nie szuka dla siebie „nowej roli” w coraz to nowych systemach, wciąż podąża z góry wytyczoną własną ścieżką rozwoju. W wielu krajach arabskich publikowanie jego tekstów jest surowo zabronione, dopiero w Europie udało mu stać się pewnego rodzaju głosem tych, którzy nie mogą mówić. Czytelnika traktuje jako równoprawnego uczestnika jego opowieści, towarzysza literackich podróży. Hasan Blasim nie kreuje siebie na osobę stwarzającą historie, lecz na kogoś kto słucha każdego chcącego opowiadać. Stwarza to wrażenie głębokiego osadzenia tego co czytamy w świecie realnym.

Emigracja, czyli konieczna przerwa w obcowaniu z kulturą przodków, jest dla autora „wyjałowieniem”. „Szaleniec z Placu Wolności” to tom sygnalizujący zaistnienie w kulturze europejskiej nowej jakości, która bez wątpienia będzie oddziaływać na dzieła rodzime. Opowiadania w nim zebrane skonstruowane są na fundamencie onirycznych fantazji, jednak wciąż głęboko osadzonych w świecie realnym, wciąż istniejącym z powodu zła, które oczywiście nie pozwoli o sobie zapomnieć. Hasan Blasim pokazuje, że nie potrzeba wielopoziomowych metafor i myślowych skrótów, aby być twórcą nowatorskim, w pewnym sensie awangardowym w swym podejściu do rzeczywistości. Pisarz ten jawi się nam jako człowiek, który nie poszukuje oczyszczenia. Swe życiowe doświadczenia przyjmuje bez mrugnięcia okiem, w sposób całkowicie wyważony. Tym samym te opowiadania stają się jeszcze bardziej nasze, bo pełne istnienia.

Autor: Przemysław K.

Hasan Blasim „Szaleniec z Placu Wolności”, przełożyła Agnieszka Piotrowska, Biuro Literackie, Wrocław 2013, s. 136

——————————–

[1] s. 18

Reklamy
Kuszące węże zła bez owoców „drzewa wiadomości”, czyli kulturalne szaleństwo